Szlifierka do płaszczyzn cz.2

Dziś po prawie dwóch miesiącach zmagań (głównie z dostawcami elementów) udało mi się uruchomić szlifierkę! Wyszła trochę cięższa i bardziej skomplikowana niż pierwotnie zakładałem, ale działa wspaniale i bardzo przyspieszy mi prace nad nożami. Szacuję, że może mi oszczędzić nawet 3 godziny na nożu, precyzja ich wykonania będzie wyższa, a praca na niej jest przyjemna, bezstresowa i bezpieczna. 

Sporym wyzwaniem była budowa stołu magnetycznego. Jak wspominałem w poprzedniej części nie miałem możliwości zrobienia go z jednego kawałka stali i postanowiłem wykonać go tak jak mogę – czyli lepiej. Stół ma możliwość wyłączenia pola magnetycznego za pomocą mimośrodu, który przesuwa wewnętrzny element z magnesami. Do samego końca nie miałem pewności czy będzie pracować jak należy, ale na szczęście nie pomyliłem się w obliczeniach i działa idealnie. Po wyłączeniu pola nóż bardzo delikatnie przyciągany jest do powierzchni stołu, mogę go bez problemu przesuwać i ułożyć tak jak ma być umocowany. Po przesunięciu magnesów na właściwe pozycje stół osiąga pełną siłę przyciągania. Jest ona tak duża, że nie jestem w stanie gołymi rękami w żadną stronę noża przesunąć, a do najsłabszych nie należę. Pozostaje mi jeszcze tylko zbudowanie/kupienie demagnetyzera, bo po szlifowaniu w stanie utwardzonym noże namagnesowują się dość mocno. 

Na pierwszy ogień wziąłem blank ze stali N360. Nie miałem jeszcze zainstalowanego czujnika zegarowego do dokładnego pomiaru grubości szlifowanego elementu i polegałem tylko na obserwacji obrotów pokrętła przesuwającego stół. Po przeszlifowaniu jednej strony zmierzyłem grubość suwmiarką elektroniczną i zacząłem szlifowanie drugiej strony. Chciałem otrzymać 3,2 mm grubości, więc obliczyłem o ile ząbków muszę pokrętło przekręcić. Po zdjęciu noża ze stołu magnetycznego zmierzyłem dokładnie grubość stali – na 35cm długości i 5cm szerokości noża wyniki mieściły się w granicach 3,20 -3,22 mm. 0,02 mm różnicy w grubości uważam za całkiem dobry wynik. Nie sądziłem też, że tak dokładnie trafię w żądaną grubość. 

Ze względu na sporą masę stołu magnetycznego, pewnym problemem okazała się sztywność całej maszyny. Po pomiarach czujnikiem zegarowym w różnych punktach okazało się, że element zbudowany przeze mnie jest wystarczająco sztywny. To szlifierka do której przymocowana jest ta przystawka się uginała. Dorobiłem do niej jeden element zwiększający trochę sztywność i jest lepiej, ale jeszcze nie jest idealnie. W przyszłości będę musiał po prostu zbudować osobne urządzenie do szlifowania powierzchni, o odpowiedniej sztywności i precyzji. 

Ogólnie maszyna w końcu gotowa jest do pracy i mogę zabrać się za nadrabianie zaległości w nożach.
Na koniec chciałem też podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego urządzenia, szczególnie moim „sponsorom” (osoby wtajemniczone wiedzą o kogo chodzi), którzy zadbali o moje bezpieczeństwo i wygodę pracy zapewniając mi fundusze na zbudowanie tej szlifierki. Sam nie uzbierałbym pieniędzy tak szybko, dziękuję!